Tłumaczenie tekstu krótkiego

Temat przeniesiony do archwium.
Brak wkładu własnego

Wpis zamieszczony (lub przeniesiony) do grupy "Brak wkładu własnego" oznacza, że autor wpisu nie zadał sobie trudu samemu spróbować poradzić sobie z zadaniem lub prośba o tłumaczenie została przepuszczona przez Google Translator. Jeśli ktoś z użytkowników forum ma czas i ochotę może odpisać na taki wpis ale jeśli takiej odpowiedzi nie będzie - nie ma co się denerwować - po prostu nikomu nie chce się odrabiać zadań za kogoś ;-)

Dlatego zachęcamy do własnych prób - szansa na odpowiedź jest znacznie większa.

Prosze o przetłumaczenie na j.niemiecki :
Cześć, jestem Giovanni i pochodzę z Włoch, z Neapolu. Przyjechałem do Niemiec, żeby zdobyć pieniądze na utrzymanie mojej rodziny. Pracuję w fabryce z pewnym mężczyzną. Pierwszego dnia widać było, że już mnie nie polubił. Słyszałem, że mówił na mnie ,, makaroniarz,, , że Włosi są głupi, leniwi i brudni. Nie mówiłem dobrze po niemiecku, ale chciałem nawiązać z nim kontakt, bo wiedziałem, że nikogo innego tutaj nie poznam. Następnego dnia opowiedziałem Jemu coś o sobie. Skąd jestem, po co przyjechałem, że umiem śpiewać. Powiedział mi, że za szybko mnie osądził. Dałem dla jego rodziny przepis kulinarny. Pewnego dnia poszliśmy razem na pocztę, by wysłać list do mojej rodziny. Bardzo za nią tęskniłem. Na poczcie przydarzyła mi się niemiła sytuacja. nie rozumiałem co powiedział do mnie Postmann. Ten zirytował się i powiedział, że skoro przyjechałem do Niemiec to powinienem nauczyć się niemieckiego. W mojej obronie stanął mój kolega z pracy. Bardzo sie cieszyłem, że niedługo zobaczę się z moja rodziną. Ale niestety, kolega powiedział mi, że nie mogę pojechać na święta, bo za krótko pracuję i nie mogę wziąć urlopu. Na szczęście żona jego okazała serce i powiedziała, że moja rodzina może tutaj do Niemiec przyjechać .
nie tłumaczymy
Cytat: Kach5a1919
Prosze o przetłumaczenie na j.niemiecki :
Cześć, jestem Giovanni i pochodzę z Włoch, z Neapolu. Przyjechałem do Niemiec, żeby zdobyć pieniądze na utrzymanie mojej rodziny. Pracuję w fabryce z pewnym mężczyzną. Pierwszego dnia widać było, że już mnie nie polubił. Słyszałem, że mówił na mnie ,, makaroniarz,, , że Włosi są głupi, leniwi i brudni. Nie mówiłem dobrze po niemiecku, ale chciałem nawiązać z nim kontakt, bo wiedziałem, że nikogo innego tutaj nie poznam. Następnego dnia opowiedziałem Jemu coś o sobie. Skąd jestem, po co przyjechałem, że umiem śpiewać. Powiedział mi, że za szybko mnie osądził. Dałem dla jego rodziny przepis kulinarny. Pewnego dnia poszliśmy razem na pocztę, by wysłać list do mojej rodziny. Bardzo za nią tęskniłem. Na poczcie przydarzyła mi się niemiła sytuacja. nie rozumiałem co powiedział do mnie Postmann. Ten zirytował się i powiedział, że skoro przyjechałem do Niemiec to powinienem nauczyć się niemieckiego. W mojej obronie stanął mój kolega z pracy. Bardzo sie cieszyłem, że niedługo zobaczę się z moja rodziną. Ale niestety, kolega powiedział mi, że nie mogę pojechać na święta, bo za krótko pracuję i nie mogę wziąć urlopu. Na szczęście żona jego okazała serce i powiedziała, że moja rodzina może tutaj do Niemiec przyjechać .

piep*ny makaroniarz, przyjeżdża do niemiec i pracę zabiera!