no ja tam nie wiem. jak kto woli..
ja na tym fb czasami siedzę i czytam sobie co oni tam bredzą, czy jakie wiadomości przeczytam, co się dzieje. w sprawie tego co bredzą, nie ma za ciekawie, szczególnie jeśli patrzę na radzenie sobie z chorobą którą np i ja mam. skoro sobie mogę popisać. to napiszę.. utworzyła się specjalna grupa ludzi, grupa wieloosobowa z tą przypadłością. tworzą wieloś przeróżnych opisów powstania chorób, pare osób jest jako dowodzących i rządzących, wszystkowiedzących. następuje ostra wymiana zdaniowa co wolno, co nie wolno, a co raczej winno się zrobić. co najlepsze wszystko jest najlepsze (przede wszystkim sterydy), od tego co ja sobie ot tak rzuciłam. znalazłam się w sytuacji takiej jak "rzucenie padliny na porzarcie" -no myślałam że mnie żywcem pochłoną. że dałam "propozycję leczenia". co ta propozycja jest po prostu uznana za totalnym idiotyzmem wg wszystkim, było to postawienie po prostu Boga na pierwszym miejscu, a później ładowanie w siebie sterydów czy innego gówna jakie to jest na to. dziwne, ale chyba nikt mnie nie słucha, a może to i lepiej. dalej tworzą poszukiwania cudownego leku.. dalej jest rozmowa o wszystkim, tylko nie o poszukaniu tutaj ratunku. więc po co ta grupa? żeby narzucić komuś że ty źle myślisz a inny ma w zupełności 100proc racji, chociaż nie wyleczył się z tego i są nikłe szanse na to że on wyjdzie. hmm? sama nie wiem, może się lepiej tym niemieckim zajmę ;p. tutaj przynajmniej mi nikt nie powie, robisz źle! bo powinno być tak jak ja to myślę. ja zdrowieję, ale kto mi z nich uwierzy? nikt.
tom sobie pośpiewała od rańca, teraz przynajmniej mam luz blus i nie myślę już o tym ;p.