Witam wszystkich, jestem tu nowa i liczę na Waszą pomoc ;) jak się pewnie domyślacie lubię języki. Chciałabym studiować lingwistykę stosowaną (angielski z niemieckim, może odwrotnie). Mam jednak pewną wątpliwość; dużo osób mówi mi, że są to studia dla osób JUŻ znających język niemal perfekcyjnie. I że idą tam ludzie, którzy długo mieszkali za granicą, lub mieli inna możliwość nauczenia się języka/ów na naprawdę wysokim poziomie. Tymczasem ja jestem raczej przeciętna-angielskiego uczę się od podstawówki, a niemieckiego od gimnazjum. Wiadomo, ze aby zdać obydwa na maturze rozszerzonej, to trzeba sporo umieć-ale jest to chyba nieporównywalne do takiej biegłej, płynnej znajomości. Słyszałam że ida tam osoby mające poziom C1 i po prostu szlifują obydwa języki. Trochę mnie to przestraszyło, bo pójdę tam i co? Okaże się że się nie nadaję bo będę miała znajomość tylko taką na poziom matury rozszerzonej (a sądzę że tak naprawdę nie jest to jakiś super wysoki poziom. Po prostu trzeba znać zestaw słówek i wyrażęń do określonych tematów no i gramatykę; tak, że możesz się nad nią zastanawiać w trakcie pisania wypracowania, rozrysowywać jakieś tabelki z końcówkami itd). Przyznam że mam mętlik. Wiem że pewnie podobne tematy juz były, ale czy ktoś mógłby mi napisać (tak wiecie, szczerze i dosadnie) jak takie studia wyglądają, jaki poziom jest wymagany na pierwszym roku, i czy faktycznie jeśli z językow rozszerzonych ma się mniej niż 90% to można się z tym kierunkiem pożegnać?
Dziękuję za pomoc.