co o trym sądzicie?

Temat przeniesiony do archwium.
Witam wszystkich, jestem tu nowa i liczę na Waszą pomoc ;) jak się pewnie domyślacie lubię języki. Chciałabym studiować lingwistykę stosowaną (angielski z niemieckim, może odwrotnie). Mam jednak pewną wątpliwość; dużo osób mówi mi, że są to studia dla osób JUŻ znających język niemal perfekcyjnie. I że idą tam ludzie, którzy długo mieszkali za granicą, lub mieli inna możliwość nauczenia się języka/ów na naprawdę wysokim poziomie. Tymczasem ja jestem raczej przeciętna-angielskiego uczę się od podstawówki, a niemieckiego od gimnazjum. Wiadomo, ze aby zdać obydwa na maturze rozszerzonej, to trzeba sporo umieć-ale jest to chyba nieporównywalne do takiej biegłej, płynnej znajomości. Słyszałam że ida tam osoby mające poziom C1 i po prostu szlifują obydwa języki. Trochę mnie to przestraszyło, bo pójdę tam i co? Okaże się że się nie nadaję bo będę miała znajomość tylko taką na poziom matury rozszerzonej (a sądzę że tak naprawdę nie jest to jakiś super wysoki poziom. Po prostu trzeba znać zestaw słówek i wyrażęń do określonych tematów no i gramatykę; tak, że możesz się nad nią zastanawiać w trakcie pisania wypracowania, rozrysowywać jakieś tabelki z końcówkami itd). Przyznam że mam mętlik. Wiem że pewnie podobne tematy juz były, ale czy ktoś mógłby mi napisać (tak wiecie, szczerze i dosadnie) jak takie studia wyglądają, jaki poziom jest wymagany na pierwszym roku, i czy faktycznie jeśli z językow rozszerzonych ma się mniej niż 90% to można się z tym kierunkiem pożegnać?
Dziękuję za pomoc.
...można się pożegnać. Zostań lepiej piekarzem albo rzeźnikiem. Tych potrzeba nam bardziej niż germanistów, którzy potem wychodzą na upośledzonych nauczycieli. Naprawdę. Albo odwrotnie, pokemonku.
Ja robię nalewki na 96%. 90% mi za malo.
Cytat: hammel
...można się pożegnać. Zostań lepiej piekarzem albo rzeźnikiem. Tych potrzeba nam bardziej niż germanistów, którzy potem wychodzą na upośledzonych nauczycieli. Naprawdę. Albo odwrotnie, pokemonku.
Ja robię nalewki na 96%. 90% mi za malo.

Myślę zupełnie podobnie. Najlepiej jak będzie nauczycielką niedouczoną np. po Uniwersytecie Pedagogicznym w KR. Ostatnio znajoma opowiadała jak to trafiło jej dziecko na absolwentkę tej szkoły wyższej i pogrążający człowieka brak umiejętności nauczania. A język to też kiepsko zna, jeśli matka po kursach językowych wyłapuje błędy w notatkach dziecka, które skrzętnie wszystko przepisało z tablicy. A może jednak dzieciak to dysgrafik?
Cytat: beobachter
A może jednak dzieciak to dysgrafik?

Chyba nie. Żenujący poziom języka obcego w szkołach to norma.
Zdarzają się chwalebne wyjątki, ale nauczanie dla tych jednostek to raczej hobby, bo z pensji nauczyciela trudno coś zrobić.
Cytat: Tamod
Cytat: beobachter
A może jednak dzieciak to dysgrafik?

Chyba nie. Żenujący poziom języka obcego w szkołach to norma.
Zdarzają się chwalebne wyjątki, ale nauczanie dla tych jednostek to raczej hobby, bo z pensji nauczyciela trudno coś zrobić.

Żenujący jest poziom, bo absolwenci filologii w tym germanistyki coraz gorsi. Jak ktoś idzie na studia i nie ma pojęcia o literaturze i kulturze kraju, którego język studiowac chce czy też studiuje, to nie ma się co dziwic. Żenada to to, że nawet gazet nie czytają w niemieckim. Nie interesują się aktualnym życiem społecznym. Nie mówię już o politycznym. Jak tutaj napisane zostało już, filologia to dla wielu nauka słówek i nic więcej. Żenujące jest to, że takich ludzi wypuszcza się z uczelnii/szkół wyższych/uniwersytetów, bo to świadczy o nich samych i kadrze tam pracującej. Jak widac nie szanują się. Ale i po co?

 »

Pomoc językowa - tłumaczenia